Na deser

Muffinki z mąki żytniej z nutellą

Przypadkowo, z powodu nagłego braku mąki pszennej 🙂 Myślę, że z tej zwykłej też wyszłyby smaczne, może lżejsze. Choć takie ponoć zdrowsze…

Image

  • 2 kopiaste szklanki mąki żytniej (jeśli używacie pszennej – dodajcie więcej (3,5 szklanki)
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • łyżeczka sody oczyszczonej
  • pół szklanki cukru
  • 1 jajko
  • szklanka mleka
  • 5 łyżek masła (roztopić i ostudzić)
  • łyżka miodu
  • nutella (po łyżeczce na babeczkę)

Tradycyjnie, w jednej misce zmieszać składniki suche, w drugiej mokre, połączyć, napełnić foremki do 1/3 wysokości. Nałożyć łyżeczkę nutelli, przykryć kolejną porcją ciasta, do 3/4 wysokości. Piec ok. 15 minut w 180 stopniach.

Zamiast nutelli można użyć kawałków czekolady; będą też pasowały banany, orzechy. Ja wsypałam też trochę granulowanych otrębów o smaku truskawkowym-akurat były pod ręką.

Image

Advertisements
Standard
Ciasta, Na deser

Ciasto czekoladowe z kremem śmietankowym z orzechami w karmelu

Przepis pochodzi z bloga Mała Cukierenka.

CiastoImage

  • szklanka mąki pszennej
  • łyżeczka proszku do pieczenia
  • 3 jajka
  • 3/4 szklanki cukru
  • tabliczka gorzkiej czekolady

Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej, ostudzić. W tym czasie ubić jajka z cukrem na jasną, puszystą masę. Dodać ostudzoną czekoladę, wymieszać na niskich obrotach. Wsypać przesianą mąkę, wymieszać do połączenia się składników. Piec w 180 stopniach ok. 35 minut, w blaszce wyłożonej pergaminem (piekłam w keksówce o wymiarach 30 x 15 cm).

Krem

  • 1 opakowanie budyniu śmietankowego
  • 1,5 szklanki mleka
  • pół kostki masła o temperaturze pokojowej
  • 3 łyżki cukru pudru

Z mleka odlać ćwierć szklanki, w której należy rozpuścić zawartość opakowania budyniu; resztę mleka zagotować, gdy będzie ciepłe, dodać mieszankę budyniową. Gotować na małym ogniu aż do zgęstnienia, mieszając cały czas w jednym kierunku. Budyń odstawić, wystudzić pod przykryciem (folią). Masło utrzeć z cukrem na jasną masę, dodając po jednej łyżce ostudzony budyń.

Orzechy w karmelu

  • 2 łyżki masła
  • pół szklanki cukru
  • 100 g (trzy garście) orzechów włoskich

Na patelni rozpuścić masło, dodać cukier. Powoli skarmelizować (na małym ogniu) – cały czas mieszając. Cukier rozpuści się i masa nabierze ciemno-brązowego, karmelowego koloru. Dodać posiekane orzechy, wymieszać, po 30 sekundach mieszania wylać masę na pergamin, ostudzić.

Ostudzone ciasto przekroić na pół. Pierwszy placek nasączyć ponczem (u mnie: pół szklanki wody+pół opakowania cukru waniliowego+łyżka wódki), nałożyć połowę kremu. Przykryć drugim plackiem, wysmarować resztą kremu. Skarmelizowane orzechy połamać na kawałki i posypać z wierzchu.

Ja nie nasączałam górnej części ciasta, ponieważ mocno wyrosło podczas pieczenia i utworzyła się lekka warstwa bezy, przez co poncz nie chciał w nie wsiąknąć. Jednak warstwa kremu i noc w lodówce zrobiły swoje – następnego dnia ciasto było wilgotne. I pyszne 🙂

Image

 

Standard
Ciasta, Na deser

Makowiec

Najdelikatniejszy na świecie i tyle. Wymaga trochę czasu na przeczekanie w lodówce, ale jest tego wart-jeśli jedliście kiedyś Rogale Marcińskie, to właśnie coś w tym smaku. Ciasto:

  • 2 kopiaste szklanki mąki
  • jajko
  • ćwierć kostki świeżych drożdży
  • ćwierć szklanki cukru
  • pół szklanki mleka
  • ćwierć szklanki oleju
  • łyżeczka soli
  • 150 g margaryny, a najlepiej masła

Drożdże rozpuścić w letnim mleku, wlać do przesianej mąki, razem z cukrem, jajkiem i solą. Wymieszać, a następnie wyrobić, dodając w międzyczasie olej. Uformować ciasto w prostokąt, zawinąć w folię i schować do lodówki na ok. pół godziny. Po tym czasie rozwałkować je w prostokąt, na 2/3 powierzchni rozsmarować margarynę – tak, żeby dało się przykryć ją brzegami z lewej i prawej; skleić, rozwałkować (mąką podsypywać jak najmniej!), obrócić o 90 stopni i powtórzyć czynność z wałkowaniem – i tak trzy razy. Ciasto zaczyna listkować? To dobrze. Zawinąć znów w folię i schłodzić kilka godzin, najlepiej przez noc. Rano rozwałkować w prostokąt, rozsmarować masę makową pozostawiając trochę miejsca na jednym z dłuższych brzegów. Zawinąć w roladę zaczynając od nie-pustego boku: ten pusty posłuży do sklejenia (niech sklejenie będzie na dole). Ułożyć na blaszce do pieczenia i zostawić jeszcze do podrośnięcia; w tym czasie nagrzać piekarnik do 180 stopni. Gdy rolada już lekko podrośnie, posmarować ją jajkiem roztrzepanym z mlekiem, piec ok. 20 minut. Jeszcze ciepłą posmarować lukrem (cukier puder + soku z cytryny tyle kropel, żeby nie był za gęsty, ale też nie spływał), posypać płatkami migdałowymi lub posiekanymi orzechami.

Masa Makowa:

  • szklanka maku
  • szklanka pokruszonych biszkoptów
  • ćwierć szklanki cukru
  • 200 g margaryny
  • skórka starta z 1 pomarańczy
  • olejek migdałowy
  • szklanka orzechów włoskich
  • szklanka rodzynek

Mak namoczyć, odcedzić i dwa razy przepuścić przez maszynkę. Rodzynki namoczyć we wrzątku (przez kilkanaście minut), orzechy drobno posiekać albo zmielić w malakserze. Umieścić w garnku zmielony mak, margarynę i cukier, podsmażyć aż do rozpuszczenia margaryny. Dodać bakalie, skórkę, olejek migdałowy i biszkopty. Wymieszać, ostudzić.

Obrazek

Standard
Ciasta, Na deser, Tarty

Tarta z budyniem cynamonowym i jabłkami

Inspiracja pochodzi z Just My Delicious, zmieniłam tylko spód – na jogurtowy, z braku dostatecznej ilości masła w lodówce, ale wyszło mniej kalorycznie, a nadal smacznie.

DSC_0002

Spód jogurtowy

1. 2 kopiaste szklanki mąki pszennej

2. pół szklanki cukru

3. 100g jogurtu naturalnego

4. 2 jajka

Wszystkie składniki połączyć w misce i ręcznie wyrobić. Wstawić na pół godziny do lodówki, po czym wylepić ciastem nasmarowaną foremkę (u mnie tortownica o średnicy 28cm). Nakłuć widelcem i podpiec 10 minut w 200 stopniach.

Nadzienie budyniowe z cynamonem

1. 1,5 szklanki mleka

2. 0,5 szklanki cukru

3. 2 łyżki cynamonu (u mnie świeżo mielony)

4. 1/4 kostki masła

5. 3 łyżki mąki ziemniaczanej

Z mleka odlać pół szklanki, resztę zagotować z cukrem, cynamonem i masłem, aż do jego rozpuszczenia. Do odlanego mleka dodać mąkę ziemniaczaną i dokładnie wymieszać, wlać do gotującej się masy i dalej gotować na malutkim ogniu, cały czas mieszając w jednym kierunku. Jeśli przypadkiem powstaną grudki, można spróbować zlikwidować je przy użyciu trzepaczki do białek. Gdy masa zgęstnieje, wylać na kruchy spód, ułożyć na niej plasterki jabłek (można uformować z nich efektowne róże, jak zrobiła to Paula 🙂 ). Wstawić do piekarnika do 180 stopni, na około 20 minut.

Jesień!

DSC_0004

Standard
Na deser

Muffinki czekoladowe Nigelli z masą z ricotty

Nie jestem fanką muffinek, chociaż uważam, że to świetny pomysł na drobny prezent. Można dodawać, dekorować, eksperymentować na sto sposobów. Dla mnie mistrzostwem są muffiny czekoladowe Nigelli Lawson-mokre, o intensywnym smaku. Udekorowałam masą z ricotty, nie miałam papilotek-piekłam w formie na muffiny wyłożonej kwadracikami urwanymi z papieru do pieczenia. Wyszły efektownie (choć zdjęcie niestety słabej jakości), smacznie, prezent się udał!

 

Obrazek

 

Muffiny czekoladowe z masą z ricotty

na babeczki:

1. 1 i 3/4 szklanki mąki pszennej

2. 2 łyżeczki proszku do pieczenia

3. 1/2 łyżeczki sody

4. 2 łyżki kakao

5. 3/4 szklanki cukru + 1/2 paczki cukru wanilinowego

6. tabliczka czekolady (najlepiej gorzka), pokrojona w drobną kosteczkę

7. szklanka mleka

8. 1/2 szklanki oleju

9. 1 jajko

Nic prostszego: mieszamy w jednej misce składniki suche (oprócz czekolady), w drugiej mokre. Łączymy, wystarczy łyżką, grudki mile widziane; na koniec dodajemy 3/4 przygotowanej czekolady, mieszamy i nakładamy do foremek. Wierzch każdej babeczki posypujemy “szczyptą” pozostałych kawałków czekolady.

Można ten przepis nieco urozmaicić-ja np. nakładałam do foremki łyżkę ciasta, na to łyżeczkę dżemu truskawkowego, przykrywałam kolejną warstwą ciasta.

Pieczemy w 180 stopniach, ok. 20 minut.

Wystudzone dekorujemy “frostingiem” (najlepiej przez rękaw cukierniczy):

Masa z ricotty:

1. Opakowanie serka ricotta (ja użyłam 500g, ale było tego aż nadto; 250g spokojnie wystarczy, trzeba tylko wtedy zmniejszyć o połowę ilość pozostałych składników)

2. 5 łyżek masła

3. 1/2 szklanki cukru pudru

4. skórka otarta z 1 cytryny (lub pomarańczy)

Mikserem dokładnie utrzeć masło, dodać ser, cukier i skórkę cytrynową. Nakładać na muffinki. Jeśli zostanie Wam trochę kremu, tak jak mi, świetnie smakuje jako słodki twarożek do chleba, np. z dodatkiem dżemu morelowego.

Smacznego!

Standard
Na obiad

Pierogi ruskie

Ulepiłam dziś 113! Z prędkością jeden pieróg na minutę. Gorące smaruję masłem, i nic więcej dodawać nie trzeba. Zjadam ze smakiem w trymiga, ale jest to przyjemność warta tych 113 minut spędzonych przy stolnicy. Dzielona z innymi domownikami. I już wszystkie zniknęły:)

 

3_Zdjęcie0098

 

Przepis poniżej jest na połowę proporcji-ok. 50-60 sporych pierogów.

Farsz

  1. 500g półtłustego twarogu
  2. 500g ugotowanych ziemniaków (warto ugotować je dzień wcześniej, żeby zdążyły przestygnąć)
  3. 2 średnie cebule
  4. łyżeczka cukru
  5. łyżka oliwy
  6. pieprz, sól

Twaróg i ziemniaki przeciskamy przez maszynkę do mielenia mięsa. Cebule obieramy, kroimy w drobną kostkę, podsmażamy na oliwie, posypujemy cukrem. Mieszamy drewnianą łyżką, aż cebulka lekko się zeszkli; dodajemy do farszu. Doprawiamy solą i pieprzem do smaku (w mojej wersji-przewaga pieprzu).

 

Ciasto

  1. 1/2kg mąki pszennej (użyłam krupczatki, ale cięższa, np. poznańska, idealnie się tu nada)
  2. 1/2 łyżeczki soli
  3. ciepła woda
  4. łyżka oliwy z oliwek

Na stolnicę wysypujemy mąkę z solą, robimy wgłębienie, do którego wlewamy oliwę (dzięki temu ciasto będzie bardziej rozciągliwe-łatwiej je wałkować i zlepiać pierogi, mniej się przylepia do stolnicy) oraz ciepłą wodę. Mieszamy łyżką, dolewamy powoli tyle wody, aby składniki jako-tako się połączyły. Zaczynamy wyrabiać rękoma, aż powstanie zwarta kula (w razie potrzeby dodając mąki-gdy za mokre, lub wody-gdy za suche).

 

Z kuli ciasta odrywamy małe skrawki ciasta, które rozwałkowujemy na placki o kształcie przypominającym koło, o średnicy ok. 10 cm. Nakładamy na środek łyżeczkę farszu i zaklejamy brzegi, przebiegając po nich palcami dwa razy-to ważne, aby ciasto się nie rozkleiło, bo farsz wypłynie przy gotowaniu! Można od czasu do czasu oprószyć palce mąką, choć dzięki oliwie nie klei się tak bardzo do rąk.

Uformowane pierogi układamy na stolnicy wysypanej mąką.

Gotujemy na małym ogniu we wrzącej, osolonej wodzie, aż wypłyną-po tym momencie trzymamy jeszcze ok. 2 minuty. Wyjmujemy na talerz łyżką cedzakową.

 

2_Zdjęcie0097

Podajemy z masłem, dobrze pasuje też jogurt grecki.

Standard
Na deser

Gofry belgijskie

Gofry nigdy nie były moim ulubionym przysmakiem-kojarzyły mi się z nadmorskimi kurortami, gdzie można było dostać je w gumowej, drogiej wersji, a do tego z oszczędną ilością dodatków-jakoś nigdy mnie do nich nie ciągnęło. Kiedy więc spróbowałam gofrów belgijskich podczas samotnej przechadzki po Brukseli, skusiła mnie raczej ich sława niż apetyt (a tamtejsza czekolada, piwo i frytki zdążyły już zdobyć moje uznanie). I zrobiły na mnie ogromne wrażenie! Są grube, twarde, kruchutkie, słodkie, mój ulubiony zestaw-z bananem i oryginalną czekoladą belgijską. Jeśli ktoś z Was kiedyś byłby w Brukseli-koniecznie zajrzyjcie do słynnej czekoladziarni Leonidas, naprzeciwko Manneken Pis, gdzie oprócz belgijskiego gofra uświadczycie też sporą porcję belgijskiej czekolady, i innych rozmaitych dodatków. Uwierzcie, ta przyjemność jest warta (niecałych) trzech euro!

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Długo potem szukałam sprawdzonego przepisu, udało mi się znaleźć coś zbliżonego – dzięki Apetycznym Debiutom – rzeczywiście, cukier perłowy to chyba ten sekretny składnik działający cuda. Później kilkukrotnie wracałam do Belgii, pamiętam ten cukier z półek sklepowych, niestety jednak nie wpadłam na to, że powinnam sobie zrobić zapas. W Polsce podobno da się go znaleźć, choć ja szukałam długo i w końcu zastąpiłam go cukrem gruba rafinada Diamant-efekt był wystarczająco zadowalający, choć to wciąż nie oryginał. Przez długi czas gofry belgijskie można było kupić we wrocławskiej Cafe Borówka, którą namiętnie odwiedzałam tylko z tego powodu, niestety, wycofano je z menu-a szkoda! Ale może jeszcze wrócą?

Przepis, z którego korzystam teraz, używając domowej gofrownicy, pochodzi właśnie z opakowania cukru perlistego (tłumaczenie z francuskiego:)). Zwykle robię z 1/4 proporcji, starczy na 4-5 sporych gofrów.

Gofry z Liege (oryginalny przepis, na ok. 20 gofrów)

  1. 750g mąki
  2. 270ml ciepłego mleka
  3. 70g świeżych drożdży
  4. 3 jajka i 2 żółtka
  5. 15g soli
  6. 2 łyżeczki cukru waniliowego
  7. 400g miękkiego masła lub margaryny
  8. półtora szklanki cukru perlistego /u mnie Diamant-gruba rafinada/

Drożdże rozpuszczamy w kilku łyżkach mleka; mąkę mieszamy z jajami i żółtkami, solą, cukrem waniliowym i resztą mleka. Dodajemy zaczyn drożdżowy, wyrabiamy ciasto i odstawiamy do wyrośnięcia na ok. 30 minut. Po tym czasie dodajemy miękkie masło i gruby cukier. Odstawiamy do wyrośnięcia, najlepiej na całą noc-ciasto podwaja swoją objętość.

Gofrownicę dobrze rozgrzewamy, można nasmarować ją tłuszczem (ale tylko raz, na początku). Kładziemy na środek 1-2 łyżki ciasta (jest gęste, nie rozpływa się jak ciasto naleśnikowe, choć po zaciśnięciu rozchodzi się na boki; gofry powinny być dość grube, co najmniej na 1-2 cm), pieczemy aż do zbrązowienia. Po wyjęciu gofry są miękkie, należy studzić je na kratce, by nie wchłaniały wilgoci-po wystudzeniu stwardnieją.

Mnie najbardziej smakują z czekoladą i bananem, polecam też z truskawkami, bitą śmietaną, nutellą, lub po prostu z cukrem pudrem.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Spróbujcie-naprawdę polecam!

Bon appetit, eet smakelijk!

Standard